Wpisy otagowane jako "śmierć"

Vincent van Gogh – mit samobójcy

Zamieszczony przez dnia Lis 16, 2011 w Artykuły, Blog | 2 komentarze

Vincent van Gogh – mit samobójcy

Żył biednie, kochał gorąco, malował z pasją. Pewnego dnia w przypływie szaleństwa albo rozpaczy targnął się na własne życie. Czy aby na pewno?

Tę wersję śmierci, na której zbudowano mit wielkiego geniusza, podważa najnowsza biografia Vincenta van Gogha. Jej autorzy, Steven Naifeh i Gregory White Smith, twierdzą, że strzał – najprawdopodobniej przypadkowo – oddał jeden z chłopców spędzających wakacje w willi sąsiadującej z kwaterą malarza.

Więcej

26.10.2011. Nów w znaku Skorpiona

Zamieszczony przez dnia Paź 25, 2011 w Astro, Blog | 1 komentarz

26.10.2011. Nów w znaku Skorpiona

W środę, 26 października, o godzinie 21:56 nastąpi nów w 3°03 Skorpiona. W tym znaku, poza Słońcem i Księżycem, obecnie przebywają również Wenus i Merkury.

Skorpion jest kojarzony ze śmiercią, rozkładem, tabu, tajemnicami, władzą, pieniędzmi seksem i podświadomością. Tak silna obsada tego znaku sprzyja konfrontacji z naszym Cieniem na bardzo głębokim, psychicznym poziomie. Niewykluczone, że wyjdą teraz na jaw jakieś ukryte informacje albo dowiemy się czegoś zaskakującego o sobie lub innych.

Dobrze byłoby znaleźć chwilę czasu na podsumowanie minionego miesiąca i refleksję zmierzającą do rozpoznania pobudek oraz motywów kierujących naszym zachowaniem. W przeciwnym razie w wielu przypadkach życie poprzez sytuacje zewnętrzne wymusi konfrontację z wypartymi lub tłumionymi treściami (nów w opozycji do Jowisza, władca nowiu – Mars – w kwadraturze do Wenus i Merkurego).


O tej porze roku przybywa nocy, a przyroda wycofuje swoje siły do wewnątrz, pozornie obumierając. Nowe ziarno zostało już zasiane, ale wzejdzie dopiero wiosną. Zanim natura odrodzi się, czeka nas wędrówka przez ciemności i chłody. Znak Skorpiona przypomina o cykliczności życia i procesów odnowy, o tym, że stare umiera, aby zrobić miejsce nowemu i tylko uwolnienie od rzeczy (osób), z którymi dotychczas identyfikowaliśmy się, warunkuje narodziny nowego „ja”.

Ten fakt wyjaśnia również związek Skorpiona z seksualnością. W zjednoczeniu z drugim człowiekiem możemy bowiem na chwilę przekroczyć granice własnego „ja” i stworzyć nową, inną – wspólną jakość. Nie bez powodu orgazm nazywany jest la petite mort, małą śmiercią.

I właśnie taki cel – przekraczanie własnych granic, bezwarunkowe zaangażowanie na rzecz wspólnoty, ogółu powinien przyświecać wszystkim działaniom osób z silną obsadą Skorpiona (ten znak bywa często podkreślony np. w horoskopach lekarzy, policjantów, farmakologów, genetyków, biochemików, na najwyższym poziomie – joginów). Jeśli człowiek tego nie czyni, wówczas do głosu dochodzi ciemna, popędliwa, obsesyjna strona znaku (widoczna u kryminalistów, psychopatów, szumowin społecznych, ludzi żyjących ze śmierci innych, w tym także ze śmierci zwierząt).

Za motto tego czasu mogłyby posłużyć słowa Goethego:

„Póki tego nie posiędziesz: Zgiń i znów się przemień!

Tylko smutnym gościem będziesz Na tej ciemnej ziemi.” (“Błoga tęsknota” J.W. von Goethe tłum. M. Jastrun)

Procesy odnowy i transformacji wspiera w tym czasie trygon Jowisza do Plutona (władcy Skorpiona). Należy jednak zachować szczególną uwagę, ponieważ ziemski władca nowiu, czyli Mars, tworzy ze znaku Lwa kwadraturę do Wenus i Merkurego w Skorpionie. Ten aspekt sprzyja wybuchom zazdrości, dramatycznym scenom, które poprzez manipulację zmierzają do osiągnięcia jakiejś korzyści (np. seksualnej czy finansowej), uzewnętrznianiu siły i wykorzystywaniu władzy do wymuszenia zbliżeń intymnych, szantażom i groźbom (związanych np. z ujawnieniem kompromitujących materiałów na temat kontaktów pozamałżeńskich bądź mafijnych).

Niewykluczone, że w tym czasie dojdzie też do wyraźnej konfrontacji antyklerykałów ze środowiskiem dewocyjnym i fanatykami religijnymi (dewocja kojarzona jest m.in. z uszkodzonym znakiem Lwa i Skorpiona).

Co ciekawe, 26 października obchodzi urodziny Janusz Palikot, u którego nów solarny niewątpliwie wyznaczy nowy rozdział życia.

Nadchodzące dni stoją pod znakiem namiętności, pożądania i silnej seksualności, warto jednak zachować szczególną ostrożność zwłaszcza w kontaktach z przygodnymi partnerami. Opozycja Jowisza ze znaku Byka daje skłonność do przesady i braku umiaru, a wspomniana kwadratura Lew-Skorpion sprzyja problemom z układem płciowym, intoksykacji pęcherza oraz chorobom zakaźnym przenoszonym przez krew.

Życzę Wszystkim, aby ciekawe wglądy poczynione w tym czasie oraz ekstatyczne doświadczenia, które go wzbogacą, posłużyły lepszemu poznaniu siebie.

© 2011 AstroTranslatio. All rights reserved.

Więcej

Ostatnia podróż Tiziano Terzaniego

Zamieszczony przez dnia Wrz 14, 2011 w Blog, Literatura | 2 komentarze

Ostatnia podróż Tiziano Terzaniego

Tiziano Terzani – włoski podróżnik, reporter, urodził się 14 września 1938 roku we Florencji. Żył – jak przyznaje w swojej ostatniej  książce – aktywnie i intensywnie, czego dowodem są książki, jakie napisał, reportaże m.in. z Singapuru, Hongkongu, Pekinu, Tokio, Bangkoku, Delhi.

Swoją karierę dziennikarską zaczynał jako reporter wojenny [Mars (władca AC) w koniunkcji z Merkurym (władcą 3. i 6. domu) w Pannie w 6. domu],  skończył jako pacyfista i pisarz szukający odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania o sens i powód naszej egzystencji. Kiedy dowiedział się, że jest chory na raka, wyruszył  w ostatnią podróż po Ameryce, Indiach i Chinach, aby znaleźć lekarstwo i harmonię duchową [tranzytujący Pluton w kwadraturze do koniunkcji Merkury/Mars; zamknięcie drugiego cyklu Saturna].

Więcej

Frances Bean & Kurt Cobain

Zamieszczony przez dnia Sie 18, 2011 w Astro, Blog | 0 komentarzy

Frances Bean & Kurt Cobain

W lutym 1992 roku Courtney Love i Kurt Cobain pobrali się na Hawajach, a 18 sierpnia przyszła na świat ich córka, Frances Bean. Wkrótce potem magazyn Vanity Fair napisał, że Courtney, będąc w ciąży, brała heroinę. W wyniku nagłośnienia sprawy przez media rodzicom odebrano tymczasowo prawa rodzicielskie, odzyskali je dopiero po długiej i kosztownej bitwie…

Czy z horoskopu Frances Bean Cobain można odczytać tragiczną śmierć ojca i wybryki matki, które w sposób determinujący wpłynęły na losy dziecka? Owszem. W tym celu nie musimy nawet mnożyć bytów nad potrzebę, tzn. posiłkować się nadmierną ilością planetoid, punktów arabskich czy midpunktów, wystarczy skoncentrować uwagę na Słońcu oraz sygnifikatorach uczestniczących w Palcu Bożym.

SŁOŃCE:

 przy urodzeniu dziennym Słońce jest sygnifikatorem ojca, w 12 domu i jako władca tegoż domu, ponieważ wierzchołek przypada w znaku Lwa, oznacza, że ojciec będzie nieobecny albo (i) wiążą się z jego osobą poważne problemy (taka sygnifikacja dodatkowo wskazuje na potężnych ukrytych wrogów);

 koniunkcja Chiron/Słońce akcentuje bolesność relacji (ten temat stanowi dla właścicielki horoskopu niegojącą się ranę);

 opozycja Słońce/Lilith – napięcia związane z osobą ojca, które prowadzą do wchodzenia w sytuacje kuszące, uzależniające i zwodnicze na poziomie życia codziennego, co odbija się niekorzystnie na zdrowiu dziewczyny (6 dom) i ostatecznie wymusza(-si) odosobnienie w szpitalu, klinice odwykowej czy więzieniu (12 dom) z powodu nadmiernej ekscentryczności (Wodnik = Uran/Neptun w domu 5) albo używania sobie (Lew).

PALEC BOŻY utworzony przez Jowisza, Plutona i Księżyc.

 Jowisz jako władca 4 domu jest drugim sygnifikatorem ojca. Jego obecność w 1 domu i koniunkcja z AC mówi o istotnym wpływie Kurta na losy córki (Jupiter stanowi główną dominantę tego natywnika, poza nim dominują również Wenus i Mars jako planety posadowione na szczytach domów kardynalnych);

Jowisz działa na AC czyli sposób bycia, dyspozycje fizyczne, skłonność do konkretnych chorób, prezencję, doświadczanie „ja”. Można stąd wnosić, że Frances będzie fizycznie upodabniać się do taty (co ciekawe, w swoim liście pożegnalnym Kurt napisał: Mam cudowną żonę, pełną ambicji i empatii… i córeczkę, która za bardzo przypomina mnie takiego, jakim kiedyś byłem.)

Jowisz (wielkie dobro) jest atakowany przez Marsa (agresor, broń palna! – Cobain przed śmiercią zażył dawkę heroiny, po czym wycelował remingtona w stronę twarzy i strzelił).

 Mars jest władcą domu 8, znajduje się w 10, czyli właścicielka horoskopu zasłynie z powodu śmierci (własnej oraz ojca – o tym dalej), tajemnic, seksualności, tabu itd. (Mars w Bliźniętach wskazuje, że będzie paplać o tym bez opamiętania, o kompulsywnej gadatliwości możemy też wnosić z posadowienia Plutona w 3 domu = analog Bliźniąt).

Mars włada Księżycem, który z kolei jest władcą domu 11, zaś ten w kontekście omawianego zagadnienia sygnifikuje śmierć ojca (jako 8. dom od 4. domu). Ogólnie zaś Księżyc symbolizuje matkę i żonę. W tym miejscu można przypomnieć, iż swego czasu próbowano udowodnić, to Courtney Love ponosi odpowiedzialność za śmierć męża (ponoć miała wynająć w tym celu płatnego mordercę).

 Księżyc jako planeta ogniskowa wskazuje na konieczność wprowadzenia korekt w rozwoju emocjonalnym. Człowiek z takim układem może pozostawać uwikłany w chaotyczne, zniekształcone wrażenia z przeszłości, które wymagają wyjaśnienia i zobiektywizowania. Uraz emocjonalny nie pozwala mu normalnie funkcjonować i zadbać o swoją potrzebę bezpieczeństwa. Taka osoba potrzebuje bliskości i intymności przeżywanych wspólnie z tymi, którym ufa i powinna pozwolić im zatroszczyć się o siebie, ale nie potrafi. Szuka schronienia i ucieczki. (za: Tierney, Dynamika aspektów)

Pełny tekst artykułu i horoskop na stronie: Frances Bean & Kurt Cobain.

 

© 2011 AstroTranslatio. All rights reserved.

Więcej

Romana Opałka. W świecie Nieskończoności

Zamieszczony przez dnia Sie 6, 2011 w Blog | 0 komentarzy

Romana Opałka. W świecie Nieskończoności

Roman Opałka w wywiadzie udzielonym przed rokiem Newsweekowi (z artystą rozmawiał Max Fuzowski) wyznał, że sprzedał już ostatni obraz, który namaluje w życiu.

 

R.O. Ktoś, kto poświęca się jednej rzeczy, jest awangardowy. Oprócz Boba Rymana uważam się za jedynego na świecie naprawdę awangardowego artystę.

M.F. Od 1965 roku maluje pan wyłącznie cykl „Opałka 1965/1 – nieskończoność”. Czy takie trzymanie się jednego tematu…

R.O. Źle pan to określa! Być wiernym jednej idei to być wiernym samemu sobie. W moim przypadku trzymanie się tematu jest logicznym efektem przemyśleń nad tym, co artysta może w życiu realizować. Zawsze w końcu realizuje się jedność [Słońce w koniunkcji z Neptunem w znaku Panny – przyp. MJD]. Weźmy impresjonistów. Malowali różne obrazy z różnych okien czy łódek, ale one składały się na jedno konkretne dzieło. Malarz ciągle maluje jeden obraz. W mojej koncepcji to się w stu procentach realizuje w postaci detali [tak Opałka określa kolejne złożone z cyfr obrazy – przyp. Red.; silna obsada znaku Panny – przyp. MJD].

M.F. W przyszłym roku skończy pan 80 lat. Ściga się pan ze śmiercią, próbując namalować ostatni obraz, na którym pojawi się siedem siódemek?

R.O. Używam śmierci jako instrumentu skończoności. Leonardo da Vinci nie mógł skończyć „Giocondy”, bo nie miał żadnych logicznych przesłanek, by sądzić, że jego dzieło jest skończone. W technice malarskiej zwanej sfumato, którą wymyślił, mógłby malować ten obraz do dziś. Oczywiście gdyby żył.

M.F. Od 45 lat maluje pan czas. Powiedział pan kiedyś, że pańskim celem jest dojść do białych cyfr na białym płótnie i być nadal żywym.

R.O. Gdy zaczynałem „Opałkę 1965/1 – nieskończoność”, pierwsza cyfra, jedynka, była namalowana białą farbą na czarnym tle. Jednak z każdym kolejnym obrazem rozjaśniam tło o jeden procent. Liczby widać więc coraz gorzej. Na moim pierwszym obrazie znajdującym się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Łodzi farba już kruszeje i zaczyna odpadać.

M.F. Od początku krytykował pana świetny malarz Wojciech Fangor. „Panie Romanie, to wspaniale wymyślone, bardzo ładnie, ale to wszystko o kant dupy potłuc” – miał panu powiedzieć.

R.O. Tak było. A ja dodałem: „Masz rację – o kant dupy. Ale nasze życie też o kant dupy”. Może jednak Fangor powinien być trochę skromniejszy, mimo że to znakomity artysta.

M.F. To jak pan wpadł na pomysł, żeby malować tylko te swoje detale?

R.O. Miałem 33 lata. Czekałem na Halinę Piekarczyk, panią, która była moją żoną, choć nie mieliśmy ślubu. Spóźniała się na spotkanie w hotelu Bristol. Miałem więc czas na zastanowienie. Myślałem wtedy, że wszystko, co robię, jest bez sensu. Mimo sukcesów postanowiłem spróbować czegoś innego, ważniejszego, co pozwoli mi ze spokojem spojrzeć w lustro. Wtedy narodził się w mojej głowie program, który do dziś realizuję. Gdy Halina Piekarczyk wreszcie przyszła, była trochę zdenerwowana, bała się wymówek. A ja wziąłem ją w ramiona i powiedziałem: jesteś genialna. Z Haliną, która była rzeźbiarką, chcieliśmy od sztuki wszystkiego. Nic poza nią nas nie interesowało. Z czasem Halina przestała się przejmować swoją twórczością i dała – jak sama mówiła – zielone światło dla Opałki. Ale przez pierwszy rok nie rozumiała tego, co robię, była wręcz przerażona moją koncepcją. Stawała między obrazem i mną, patrząc mi w oczy, jakby chciała powiedzieć: Roman, opamiętaj się.

M.F. A pan nie miał momentów zwątpienia?

R.O. Zawsze można powiedzieć, że coś jest nic niewarte. Ale ja miałem już swoją artystyczną przeszłość. Mój nowy program był świadomym rodzajem artystycznego, symbolicznego samobójstwa. Jednak to samobójstwo stworzyło nowe dzieło.

M.F. Czuje się pan zarazem twórcą, jak i tworzywem swojego dzieła?

R.O. Oczywiście. Zrozumiałem, że swojemu programowi muszę całkowicie oddać własne życie. Oddałem się malarstwu.

M.F. Podobno jest niemiecki kolekcjoner, który zapłacił już za ostatni obraz, jaki pan namaluje.

R.O. Tak, Gerhard Lenz. To zupełnie nieprawdopodobne, że ktoś kupuje coś jedynie w postaci idei. Obraz został sprzedany, choć go jeszcze nie ma. I zapewne nigdy nie zostanie skończony. Bo ja zawsze po skończeniu malowania przenoszę obraz ze sztalug i natychmiast stawiam na nich następne płótno. Od razu zaczynam chociaż jedną liczbę. Byłoby nieszczęściem, gdyby mnie szlag trafił, nim zdążę rozpocząć kolejne płótno…

 

Artysta przed kilkoma dniami trafił do szpitala. Powodem hospitalizacji było zakażenie ogólnoustrojowe, które ostatecznie doprowadziło do zgonu. Roman Opałka planował wydać wielkie przyjęcie w Wenecji z okazji swoich 80. urodzin. Rozesłano już zaproszenia…

Roman Opałka urodził się 27 sierpnia 1931 roku w Abbeville-Saint-Lucien, godzina urodzenia nieznana. Jego twórczość dokumentuje przemijanie czasu, jest zapisem filozoficznego aspektu czynności powtarzanych przez człowieka, budzi podziw i zdumienie niezwykłą konsekwencją [bardzo silna pozycja Saturna w znaku Koziorożca]. Dodatkowo autor rejestruje go w trzech zapisach: oprócz dzieła malarskiego nagrywa na taśmie swój głos wyliczający kolejne liczby w trakcie ich pisania i precyzyjnie, wykonuje dokumentację fotograficzną własnej twarzy, która ujawnia proces starzenia. Zaskakujące jest także to, że coś, co ulotne niematerialne, zostaje zatrzymane, zgoła uprzedmiotowione, tym samym odtwarza rzeczywistość i nadaje jej określoną formę, kształt.

W horoskopie radix artysty uwagę zwraca wielki krzyż w znakach kardynalnych, tzn.:

  • Mars w Wadze
  • Saturn w Koziorożcu
  • Uran w Baranie
  • Pluton w Raku.

W chwili śmierci:

  • dyrekcyjny Saturn utworzył koniunkcję z Głową Smoka (Baran)
  • progresywny Uran opozycję z natalnym Marsem, Saturn kwadraturę z Uranem
  • tranzytujący Neptun opozycję/Merkury koniunkcję z Wenus (zobacz wpis: Merkury w ruchu wstecznym), a Jowisz kwadraturę z Jowiszem.

Po wstępnej rektyfikacji wyznaczyłam godzinę urodzenia na 13:02, z Neptunem (idee wiodące) w MC i Saturnem w 2. domu („czas to pieniądz”) oraz AC w Skorpionie – poczucie misji życiowej.

„Próbuję namalować coś, co nie było jeszcze namalowane. Namalować czas trwania jednej egzystencji” – tłumaczył Opałka. Porównywał też swój projekt do zakładu Fausta z diabłem, zaznaczając, że nie chodzi jednak o wieczną młodość, lecz o dzieło naprawdę skończone. „Najważniejsze w tej historii jest pojęcie czasu jednostkowego życia. Każdy artysta jest sakralną wartością, całym uniwersum. Liczby, cyferki, książka telefoniczna ukazują to najlepiej. Nie ja wymyśliłem ten porządek, progresję liczb. Ja tylko zrozumiałem, że tą logiką można zbudować to, co my nazywamy czasem nieodwracalnym. Bo my w nim żyjemy, w fatum jednego istnienia.”

 

© 2011 AstroTranslatio. All rights reserved.

Więcej
Translate »