Wpisy otagowane jako "śmierć"

Karen Carpenter – Voice of the Hungry Heart. Anoreksja w horoskopie

Zamieszczony przez dnia Mar 2, 2012 w Astro, Blog | 2 komentarze

Karen Carpenter – Voice of the Hungry Heart. Anoreksja w horoskopie

Stworzyła z bratem jeden z najsłynniejszych duetów lat 70. Richard grał na fortepianie i syntetyzatorach, był kompozytorem oraz aranżerem większości utworów, które wykonywała Karen. Prezydent Nixon nazwał ich „młodą Ameryką w najlepszym wydaniu”.

Pierwszy zespół założyli już w szkole średniej. Pod koniec lat 60. występowali w nocnych klubach jako The Richard Carpenter Trio, pojawili się również w programie telewizyjnym promującym młode talenty. Wkrótce potem podpisali kontrakt na pierwszą płytę i ich kariera nabrała tempa.

Słońce, tradycyjny sygnifikator „ja”, w horoskopie K.C. włada domem 3 sygnifikującym rodzeństwo, a posadowione w domu 10 zapowiada sławę oraz rozgłos dzięki braciom/siostrom lub przy ich współudziale; znak Ryb związany jest m.in. z muzyką (połączenie elektroniki – Jowisz w Wodniku, z pięknem, harmonią – Neptun w Wadze).

Karen od samego początku miała niewielki wpływ na wybór piosenek, które śpiewała, pod naciskiem Richarda musiała również zrezygnować z gry na ukochanej perkusji (co ciekawe, podczas występów The Carpenters ten instrument często pozostawał ukryty z kotarą). Praktycznie o całym jej życiu decydowali inni – brat, rodzice, z którymi mieszkała do 26 roku życia, oraz menadżerowie, usiłujący możliwie jak najbardziej wykorzystać rosnącą popularność ambitnego i pracowitego duetu. Poczucie bezradności wobec zaistniałej sytuacji sprawiło, że zaczęła szukać kontroli nad własnym ciałem.

Więcej

Cliff ’Em All! czyli o tzw. przypadku

Zamieszczony przez dnia Lut 10, 2012 w Astro, Blog | 0 komentarzy

Cliff ’Em All! czyli o tzw. przypadku

Taki tytuł nosi dokument nakręcony w hołdzie dla tragicznie zmarłego członka zespołu Metallica. Cliff Burton był w grupie zaledwie przez trzy i pół roku, ale zdążył nagrać z kolegami jedną z najlepszych płyt w historii muzyki rockowej.

„Master of Puppets”, bo o niej mowa, okazała się przełomowa w karierze zespołu i wyniosła go na szczyty popularności. Muzycy ruszyli w trasę po Europie. 26 września 1986 roku Metallica dała koncert w Sztokholmie, nazajutrz miała zagrać w Kopenhadze.

Chłopcy narzekali na dyskomfortowe łóżka piętrowe w autobusie. Burton i Hammett postanowili wyciągnąć karty, aby los zdecydował o podziale miejsc do spania. Cliff wyciągnął asa pik i W Y G R A Ł! Wziął miejsce Kirka.

Więcej

Vincent van Gogh – horoskop

Zamieszczony przez dnia Lis 17, 2011 w Astro, Blog | 0 komentarzy

Vincent van Gogh – horoskop

W horoskopie Vincenta van Gogha widać wielką żarliwość religijną, misyjność, pasję twórczą, wrażliwość, tęsknotę za czymś większym i trwalszym niż ludzka egzystencja, nostalgię za prawdziwym życiem, idealnym i nieosiągalnym, zniszczony organizm, ale samobójstwo zobaczyć już znacznie trudniej.

Charakterystyczną sygnifikacją samobójcy jest:

posadowienie władcy ascendentu w domu ósmym (wskazuje na skłonność do autodestrukcji, naturalne tendencje do depresji, przy ostrych aspektach celowe, świadome odebranie sobie życia); dosłownie: człowiek szuka śmierci i kontaktu z nią, przyczynia się do własnego zgonu poprzez dobrowolne narażanie siebie na niebezpieczeństwo;

posadowienie władcy ósmego domu w pierwszym (szybka śmierć ze starości lub z własnej winy; roztrwonienie energii wskutek podjęcia nadmiernych środków ostrożności albo przesadne zabiegi mające na celu uleczenie z choroby).

Więcej

Vincent van Gogh – mit samobójcy

Zamieszczony przez dnia Lis 16, 2011 w Artykuły, Blog | 2 komentarze

Vincent van Gogh – mit samobójcy

Żył biednie, kochał gorąco, malował z pasją. Pewnego dnia w przypływie szaleństwa albo rozpaczy targnął się na własne życie. Czy aby na pewno?

Tę wersję śmierci, na której zbudowano mit wielkiego geniusza, podważa najnowsza biografia Vincenta van Gogha. Jej autorzy, Steven Naifeh i Gregory White Smith, twierdzą, że strzał – najprawdopodobniej przypadkowo – oddał jeden z chłopców spędzających wakacje w willi sąsiadującej z kwaterą malarza.

Naifeh i Smith uchodzą za rzetelnych publicystów (w 1991 roku otrzymali Nagrodę Pulitzera za biografię Jacksona Pollocka), opowieść o życiu van Gogha tworzyli przez dziesięć lat przy pomocy ponad 20 tłumaczy i dużej grupy specjalistów. Dzięki wsparciu Muzeum van Gogha w Amsterdamie uzyskali dostęp do tysięcy listów malarza oraz jego rodziny. W efekcie powstała prawie 1000-stronicowa książka „Van Gogh: The Life”, która niedawno ukazała się w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Dzieła van Gogha osiągają dziś na aukcjach horrendalne ceny, za życia sprzedał jednak ledwo dziesięć płócien. Cierpiał skrajną biedę, żył jedynie dzięki pomocy otrzymywanej od ukochanego brata. Schorowany, dręczony zaburzeniami psychicznymi, depresjami, halucynacjami i maniami, wyniszczany przez alkoholizm, syfilis, bezsenność, przepracowanie, złe odżywanie, przedzierał się – jak pisał w listach do Theo – ku prawdziwemu życiu, najpierw przez głoszenie Dobrej Nowiny, potem poprzez sztukę.

Marzył o założeniu wspólnoty artystycznej, której przywódcą miał zostać Paul Gauguin. Steven Naifeh i Gregory White Smith twierdzą, że Theo van Gogh po prostu opłacił Gauguina, aby dotrzymywał towarzystwa samotnemu Vincentowi. Powątpiewają też w rozpowszechnioną wersję zdarzeń, według której van Gogh po kłótni z podziwianym mistrzem w ataku szału obciął sobie ucho. Uznano to za przejaw jego szaleństwa oraz skłonności autodestrukcyjnych. Nowa biografia dopuszcza jednak możliwość innego scenariusza – ponoć rozgniewany Gauguin obciął gospodarzowi ucho szpadą!

W maju 1889 roku Vincent trafił do szpitala psychiatrycznego w Saint Rémy, gdzie spędził rok. Właśnie tam powstały „Słoneczniki”, „Irysy” i „Gwiaździsta noc”. Młody lekarz, Félix Rey, stwierdził u niego epilepsję. Przez lata kwestionowano słuszność tej diagnozy, jednak amerykańscy biografowie są zdania, że malarz rzeczywiście cierpiał na epilepsję, a jej ataki powodowały „burze elektryczne” w jego mózgu. Popełniał wtedy szalone czyny, których po odzyskaniu świadomości ku własnej rozpaczy nie pamiętał.

Ostatnie 70 dni życia Vincent van Gogh spędził w Auvers nad rzeką Oise, pięknym rolniczym miasteczku niedaleko Paryża. Okoliczne sielskie krajobrazy przyciągały malarzy, a także letników ze stolicy. Malarz zamieszkał w gospodzie Ravoux, gdzie wynajął pokój na poddaszu. Był pełen sił twórczych. Według powszechnie przyjętej wersji popadł jednak w depresję, prawdopodobnie na wieść o problemach finansowych brata, dla którego nie chciał być dłużej ciężarem. Za świadectwo posępnych nastrojów malarza uważany jest obraz „Pole pszenicy z krukami”, interpretowany jako symbol smutku i osamotnienia.

W niedzielę 27 lipca 1890 roku van Gogh jak co dzień wyszedł rano, aby malować. Zabrał ze sobą sztalugi, płótna, pędzle i pudełko z farbami. Przed zmierzchem postrzelił się z rewolweru w górną część brzucha. Brocząc krwią, zdołał jeszcze dotrzeć do gospody. Dwaj lekarze uznali ranę za lekką, nie przewieźli go do szpitala, nie próbowali wyjąć kuli. Wdała się infekcja. 29 lipca o godz. 1:30 w nocy Vincent zmarł w objęciach ukochanego brata.

Steven Naifeh i Gregory White Smith twierdzą, że wydarzenia nie mogły rozegrać się w ten sposób. Podkreślają, że van Gogh w wielu listach rozważał popełnienie samobójstwa, jednak jako człowiek bardzo wierzący odrzucał je, uznając za czyn niemoralny i grzeszny. Wbrew powszechnemu mniemaniu obraz z krukami nie jest też ostatnim dziełem, powstało po nim parę innych płócien o optymistycznej, radosnej wymowie.

Co ciekawe, lekarze stwierdzili, że kula weszła w ciało pod ostrym kątem, co w przypadku samobójstwa jest mało prawdopodobne, ponadto wyglądało na to, że strzał został oddany z tak dużej odległości, że van Gogh nie mógł nacisnąć spustu. Autorzy najnowszej biografii zwracają uwagę, że nie znaleziono broni ani przyborów malarskich. Skąd zresztą wziął rewolwer? W rolniczych okolicach Francji w tamtym czasie niewiele osób posiadało broń, zresztą ludzie uważali malarza za wariata, nikt nie odważyłby się dać mu niebezpiecznego narzędzia. Po latach córka właściciela gospody Adeline Ravoux opowiadała, że artyście przeszkadzały kruki krążące nad polem, dlatego pożyczył od jej ojca rewolwer, aby je płoszyć. Trudno w to jednak uwierzyć – van Gogh bardzo kochał ptaki.

Naifeh i Smith pytają też, w jaki sposób ciężko ranny człowiek zdołał dojść ze wzgórza przez pole do oddalonej o ponad półtora kilometra gospody. Dotarli do relacji znakomitego historyka sztuki, Johna Rewalda, który w latach 30. XX wieku przyjechał do Auvers i rozmawiał z miejscowymi. Pamięć o tragedii sławnego artysty była wtedy jeszcze bardzo żywa. Świadkowie opowiedzieli Rewaldowi, że van Gogh został śmiertelnie postrzelony przez kilku chłopaków. Zdecydował się ich ochraniać, dlatego nie wyznał policjantom prawdy. Podobną historię Naifeh i Smith usłyszeli z ust pewnej kobiety z Auvers, której opowiedział ją dziadek.

Twórcy biografii odnaleźli w bibliotece Frick Art Reference w Nowym Jorku egzemplarz niskonakładowego francuskiego periodyku medycznego, a w nim wywiad, którego udzielił w 1956 roku René Secretan, zamożny francuski biznesmen. W lipcu 1890 roku Secretan miał 16 lat i wypoczywał w Auvers. W wywiadzie wyznał, że razem z bratem Gastonem zachodził do gospody Ravoux. Kupowali van Goghowi drinki, ale także dokuczali. Mimo to, dręczony samotnością, szukał ich towarzystwa.

Naifeh i Smith znaleźli w Luwrze szkic van Gogha, który ich zdaniem przedstawia René w stroju kowbojskim. W 1889 roku słynny Buffalo Bill pokazał w Paryżu show z Dzikiego Zachodu i od tej pory nastoletni Francuzi chętnie bawili się w kowbojów. René Secretan powiedział dziennikarzowi, że to on razem z bratem pożyczył rewolwer od właściciela gospody Gustave’a Ravoux, a van Gogh tę broń im wykradł. René zapewniał, iż w dniu samobójstwa artysty jego i Gastona nie było już w miasteczku.

Autorzy nowej biografii uważają jednak, że to nieprawda – zabójcami holenderskiego malarza są bracia René i Gaston Secretan, a rewolwer być może wystrzelił przypadkowo, podczas zabawy. Zdaniem obu autorów, do tragedii doszło nie na pszenicznym polu, lecz na rue Boucher w Auvers, ulicy małych domków z podwórzami.

Pewien mieszkaniec miasteczka widział wtedy na rue Boucher van Gogha, potem usłyszał odgłos strzału dobiegający z jednego z podwórek. Z tej ulicy droga do gospody Ravoux jest znacznie łatwiejsza i krótsza niż z pola.

Publicyści wysuwają tezę, że dla udręczonego ubóstwem i chorobą artysty śmierć była wyzwoleniem, dlatego nie oskarżył zabójców, którym wielkodusznie nie chciał złamać życia. Dokonana przez obu biografów rekonstrukcja wydarzeń jest przekonująca i dobrze udokumentowana. Leo Jansen, kurator Muzeum van Gogha w Amsterdamie, pozostaje jednak sceptyczny. Jego zdaniem wnioski autorów idą za daleko. Teorii samobójstwa nie należy wykluczać, a wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Być może śmierć artysty na zawsze pozostanie zagadką… René Secretan zmarł w 1957 roku i zabrał swoje tajemnice do grobu. (Tekst powstał w oparciu o artykuł: Nastolatek zastrzelił van Gogha?, autorstwa M. Karolkiewicza, Przegląd 43/2011).

 

Jak te sensacyjne doniesienia wyglądają z punktu widzenia horoskopu urodzeniowego van Gogha? O tym w części II.

© 2011 AstroTranslatio. All rights reserved.

Więcej

26.10.2011. Nów w znaku Skorpiona

Zamieszczony przez dnia Paź 25, 2011 w Astro, Blog | 1 komentarz

26.10.2011. Nów w znaku Skorpiona

W środę, 26 października, o godzinie 21:56 nastąpi nów w 3°03 Skorpiona. W tym znaku, poza Słońcem i Księżycem, obecnie przebywają również Wenus i Merkury.

Skorpion jest kojarzony ze śmiercią, rozkładem, tabu, tajemnicami, władzą, pieniędzmi seksem i podświadomością. Tak silna obsada tego znaku sprzyja konfrontacji z naszym Cieniem na bardzo głębokim, psychicznym poziomie. Niewykluczone, że wyjdą teraz na jaw jakieś ukryte informacje albo dowiemy się czegoś zaskakującego o sobie lub innych.

Dobrze byłoby znaleźć chwilę czasu na podsumowanie minionego miesiąca i refleksję zmierzającą do rozpoznania pobudek oraz motywów kierujących naszym zachowaniem. W przeciwnym razie w wielu przypadkach życie poprzez sytuacje zewnętrzne wymusi konfrontację z wypartymi lub tłumionymi treściami (nów w opozycji do Jowisza, władca nowiu – Mars – w kwadraturze do Wenus i Merkurego).


O tej porze roku przybywa nocy, a przyroda wycofuje swoje siły do wewnątrz, pozornie obumierając. Nowe ziarno zostało już zasiane, ale wzejdzie dopiero wiosną. Zanim natura odrodzi się, czeka nas wędrówka przez ciemności i chłody. Znak Skorpiona przypomina o cykliczności życia i procesów odnowy, o tym, że stare umiera, aby zrobić miejsce nowemu i tylko uwolnienie od rzeczy (osób), z którymi dotychczas identyfikowaliśmy się, warunkuje narodziny nowego „ja”.

Ten fakt wyjaśnia również związek Skorpiona z seksualnością. W zjednoczeniu z drugim człowiekiem możemy bowiem na chwilę przekroczyć granice własnego „ja” i stworzyć nową, inną – wspólną jakość. Nie bez powodu orgazm nazywany jest la petite mort, małą śmiercią.

I właśnie taki cel – przekraczanie własnych granic, bezwarunkowe zaangażowanie na rzecz wspólnoty, ogółu powinien przyświecać wszystkim działaniom osób z silną obsadą Skorpiona (ten znak bywa często podkreślony np. w horoskopach lekarzy, policjantów, farmakologów, genetyków, biochemików, na najwyższym poziomie – joginów). Jeśli człowiek tego nie czyni, wówczas do głosu dochodzi ciemna, popędliwa, obsesyjna strona znaku (widoczna u kryminalistów, psychopatów, szumowin społecznych, ludzi żyjących ze śmierci innych, w tym także ze śmierci zwierząt).

Za motto tego czasu mogłyby posłużyć słowa Goethego:

„Póki tego nie posiędziesz: Zgiń i znów się przemień!

Tylko smutnym gościem będziesz Na tej ciemnej ziemi.” (“Błoga tęsknota” J.W. von Goethe tłum. M. Jastrun)

Procesy odnowy i transformacji wspiera w tym czasie trygon Jowisza do Plutona (władcy Skorpiona). Należy jednak zachować szczególną uwagę, ponieważ ziemski władca nowiu, czyli Mars, tworzy ze znaku Lwa kwadraturę do Wenus i Merkurego w Skorpionie. Ten aspekt sprzyja wybuchom zazdrości, dramatycznym scenom, które poprzez manipulację zmierzają do osiągnięcia jakiejś korzyści (np. seksualnej czy finansowej), uzewnętrznianiu siły i wykorzystywaniu władzy do wymuszenia zbliżeń intymnych, szantażom i groźbom (związanych np. z ujawnieniem kompromitujących materiałów na temat kontaktów pozamałżeńskich bądź mafijnych).

Niewykluczone, że w tym czasie dojdzie też do wyraźnej konfrontacji antyklerykałów ze środowiskiem dewocyjnym i fanatykami religijnymi (dewocja kojarzona jest m.in. z uszkodzonym znakiem Lwa i Skorpiona).

Co ciekawe, 26 października obchodzi urodziny Janusz Palikot, u którego nów solarny niewątpliwie wyznaczy nowy rozdział życia.

Nadchodzące dni stoją pod znakiem namiętności, pożądania i silnej seksualności, warto jednak zachować szczególną ostrożność zwłaszcza w kontaktach z przygodnymi partnerami. Opozycja Jowisza ze znaku Byka daje skłonność do przesady i braku umiaru, a wspomniana kwadratura Lew-Skorpion sprzyja problemom z układem płciowym, intoksykacji pęcherza oraz chorobom zakaźnym przenoszonym przez krew.

Życzę Wszystkim, aby ciekawe wglądy poczynione w tym czasie oraz ekstatyczne doświadczenia, które go wzbogacą, posłużyły lepszemu poznaniu siebie.

© 2011 AstroTranslatio. All rights reserved.

Więcej
Translate »