Literatura

Zmarła królowa literatury niderlandzkiej

Zamieszczony przez dnia Wrz 30, 2011 w BLOG, Literatura | 0 komentarzy

Zmarła królowa literatury niderlandzkiej

W czwartek, 29 września, po krótkiej chorobie zmarła Hella S. Haasse, jedna z najważniejszych i najwybitniejszych postaci literatury niderlandzkiej, zwana królową pióra. O śmierci autorki poinformował jej wydawca, Querido.

Hella S. Haasse urodziła się 2 lutego 1918 w Batawii (ob. Dżakarta). Dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Holenderskich Indiach Wschodnich (obecnie Indonezja). Jej pierwsza powieść zatytułowana Oeroeg (Urug, wyd. polskie Noir sur Blanc, 1997) ukazała się w roku 1948 anonimowo, jako upominek rozdawany w trakcie Tygodnia Książki. Podobnie jak kolejne książki, które wyszły spod pióra Haasse, jest ona obecnie zaliczana do kanonu literatury niderlandzkiej. Do wiernych czytelniczek tej autorki należy sama królowa Beatrix.

W Polsce ukazały się: Niebezpieczny związek albo listy z Daal en Berg (Noir sur Blanc, 2002; przekł. A. Dehue-Oczko), Drogi wyobraźni (Noir sur Blanc, 2004; przekł. Z. Klimaszewska (przy współpr. S. Waleckiej), Panowie herbaty (Noir sur Blanc, 2010; przekł. A. Oczko), Skrzynia wspomnień (Noir sur Blanc, 2011; przekł. A. Oczko).

W czerwcu 2007 roku imieniem i nazwiskiem pisarki nazwano planetoidę 10250.

W zakładce Translatio Literatura indyjsko-holenderska zamieściłam kiedyś krótki tekst przybliżający gatunek, który reprezentowała część książek Helli S. Haasse (zasłynęła jako autorka powieści historycznych), a także jedno z jej opowiadań (Perkara) w moim tłumaczeniu.

FOTO: Vincent Mentzel

© 2011 AstroTranslatio. All rights reserved.

Więcej

Ostatnia podróż Tiziano Terzaniego

Zamieszczony przez dnia Wrz 14, 2011 w BLOG, Literatura | 2 komentarze

Ostatnia podróż Tiziano Terzaniego

Tiziano Terzani – włoski podróżnik, reporter, urodził się 14 września 1938 roku we Florencji. Żył – jak przyznaje w swojej ostatniej  książce – aktywnie i intensywnie, czego dowodem są książki, jakie napisał, reportaże m.in. z Singapuru, Hongkongu, Pekinu, Tokio, Bangkoku, Delhi.

Swoją karierę dziennikarską zaczynał jako reporter wojenny [Mars (władca AC) w koniunkcji z Merkurym (władcą 3. i 6. domu) w Pannie w 6. domu],  skończył jako pacyfista i pisarz szukający odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania o sens i powód naszej egzystencji. Kiedy dowiedział się, że jest chory na raka, wyruszył  w ostatnią podróż po Ameryce, Indiach i Chinach, aby znaleźć lekarstwo i harmonię duchową [tranzytujący Pluton w kwadraturze do koniunkcji Merkury/Mars; zamknięcie drugiego cyklu Saturna].

Więcej

Pajdeja w czasach Ceauşescu. Konstantin Noica

Zamieszczony przez dnia Lip 12, 2011 w BLOG, Literatura | 0 komentarzy

Pajdeja w czasach Ceauşescu. Konstantin Noica

Przy śniadaniu [Noica] z udawaną naiwnością mówił o swoim projekcie „czeków in blanco”. Społeczeństwo wybiera spośród siebie dwieście osób w wieku 30-35 lat i na resztę życia daje im czeki in blanco. Chodzi w gruncie rzeczy o kredyt moralny. Wybrańcy już wcześniej mieli okazję udowodnić, że na niego zasługują. Ryzyko jest wkalkulowane: osiemdziesiąt procent z nich zawiedzie pokładane w nich nadzieje i obróci ten kredyt na kupno jaguara, ruletkę, na jakieś awantury miłosne. Albo odwrotnie: będą jeździć drugą klasą, mieszkać w podłych hotelikach, ściubić pieniądze. Ale ta reszta odniesie sukces. Zapytałem go: Kim będą ci, którzy wybiorą owych „pięciu patriarchów”, którzy będą wybierać?” „To będą ludzie czyści, uznani przez wszystkich (…)”

Rezygnuję z drobiazgowych kontrargumentów socjologicznych, z wykazania mu, że społeczeństwo dysponuje mechanizmami uniemożliwiającymi realizację ideałów.

„Pomyśl tylko – mówi dalej. – Wszystkie matki, zamiast udanego małżeństwa zapragną dla swoich synów miejsca  wśród tych dwustu. Będą chciały, żeby kandydowali. Odtąd każdy będzie usiłował być najlepszy. Z czasem liczba osób z czekami in blanco może wzrastać nieskończenie…

(…) Kończę lekturę listu [Eliadego], rozglądam się po tym pokoju z mansardowym sufitem, z cieknącym kranem nad umywalką, z łóżkiem przykrytym szorstkim kocem i rozłożoną na nim gazetą w charakterze obrusa pod naszą herbatę; spoglądam na Noicę rozkruszającego papierosy marki Karpaty, aby napchać sobie tytoniem fajkę, patrzę na jego berecik, coś na kształt piuski papieża na wygnaniu – na wyświecone spodnie i myślę i książkach, które pisał z wytrwałością upartego kreta – nierozpieszczany przez nikogo, niestrojony w laury, ba, lżony przez Ionesco i innych (…) I przychodzi mi na myśl, co powiedział Herakli: „tutaj też są bogowie”.

 

Konstantin Noica (12.07.1909 – 04.12.1987) był jednym z największych intelektualistów rumuńskich, człowiekiem, który w każdej sytuacji, w biedzie i zamknięciu, myślał tylko o doświadczeniach kulturowych, kultura stała się jego religią i jego światem, usiłował nauczać i zarażać swoim fanatyzmem wszystkich, których spotykał. Przez całe życie marzył o stworzeniu szkoły filozoficznej. W swoim Dzienniku snuł wizje „szkoły na obrzeżach miasta, w której garść młodzieży chroni się przed „tyranią nauczycieli”. Nikt tam nie będzie nauczał, odrabiał prac domowych, nie będą przekazywane żadne treści, rady ani doktryny; raczej wszyscy będą się dzielić doświadczeniem duchowym, a celem głównym będzie uświadamianie sobie, iż wszystko może zostać włączone w byt nadrzędny – kulturę”.

Na ironię zakrawa fakt, iż projekt Noiki doczekał się realizacji dopiero w czasach komunizmu, za dyktatury Causcescu. Po przejściu na emeryturę w 1975 roku rumuński filozof zaszył się w górskiej miejscowości Păltiniş, dokąd pielgrzymowali młodzi intelektualiści w poszukiwaniu duchowego rozwoju. Właśnie stąd, poprzez swoje dzieła udowadniał, że „kultura” jest istotą każdego narodu, jest jego przeznaczeniem. Źródło: Dziennik z Păltinişu, Gabriel Liiceanu (tłum. I. Kania, Wyd. Pogranicze Sejny 2001)

 

PS Według opublikowanego w lutym raportu Biblioteki Narodowej ponad połowa Polaków nie czyta nawet krótkich tekstów, nie tylko książek. Wzrost liczby studentów i szkół wyższych nie przekłada się na jakość wykształcenia. Aż 20 procent osób z wyższym wykształceniem nie czyta praktycznie nic. Niczego dłuższego niż trzy strony nie przeczytała jedna trzecia pytanych o to uczniów i studentów, prawie 40 proc. specjalistów i menedżerów oraz połowa urzędników. Czy społeczeństwo wiedzy, które budujemy w Polsce, to kolos na glinianych nogach? (Gazeta Wyborcza).

Więcej

Czarodziej od szklanych paciorków

Zamieszczony przez dnia Lip 2, 2011 w BLOG, Literatura | 0 komentarzy

Czarodziej od szklanych paciorków

Urodziłem się pod koniec ery nowożytnej tuż przed nawrotem średniowiecza, pod znakiem Strzelca [autor oczywiście ma na myśli ascendent] w łagodnym blasku wschodzącego Jowisza.

(…) Wychowywali mnie nie tylko rodzice i nauczyciele, ale również moce wyższe, ukryte, tajemne. Pomiędzy nimi był także bóg Pan, skryty pod postacią tańczącego indyjskiego bożka (…). Bóstwo to, pospołu z innymi, opiekowało się mną w dzieciństwie. Na długo przedtem zanim nauczyłem się czytać i pisać, umysł mój wypełniały odwieczne obrazy i myśli ze Wschodu – do tego stopnia, że później każdy kontakt z indyjskimi i chińskimi mędrcami odbierałem jako spotkanie z czymś dobrze znanym, jako powrót do domu. A przecież jestem Europejczykiem i przez całe życie kształciłem w sobie zachodnie cnoty: witalność, pożądliwość i nienasyconą ciekawość. (…)

Gdy spoglądam wstecz, widzę, jak całe moje życie kształtowało się pod znakiem pragnienia tajemnych mocy, jak z biegiem lat cele czarowania ulegały przemianom, jak stopniowo odbierałem je zewnętrznemu światu i wchłaniałem w samego siebie, jak powoli, coraz usilniej starłem się zmieniać siebie, a nie rzeczy, jak wreszcie uczyłem się dążyć do tego, żeby prostacką, fizyczną niewidzialność pod czapką niewidką zastąpić przez niewidzialność wiedzącego, który poznając, sam zawsze pozostaje nierozpoznany. I to stanowiło właściwą treść mojego życia. (…)
Jesienią roku 1891 przyjęto mnie do Maulbronn. (…) W seminarium zaczęły się jednak kłopoty. Do nieszczęść okresu dojrzewania doszły problemy związane z wyborem zawodu, bo już wtedy stało się dla mnie jasne, że nie chcę być nikim innym, niż tylko poetą. (…)

W Maulbronn nie pozostałem długo, jeszcze przed upływem pierwszego roku nauki stamtąd uciekłem. Do tego doszła pierwsza miłość, wywiązał się kryzys i katastrofa, przez długi czas uważano mnie za chorego na nerwy…”
Hesse kilkakrotnie przechodził załamania nerwowe (próbował nawet popełnić samobójstwo), cierpiał na napady melancholii i depresji (jego pierwsza żona została umieszczona w zakładzie dla nerwowo chorych).

W 1914 roku przeżył wielki wstrząs. „Nagle ujrzałem, jak w moim wnętrzu i wszystko wokół mnie się przemienia.” W Neue Zürcher Zeitung ukazał się jego słynny artykuł: „O przyjaciele, nie tym tonem”, w którym skrytykował nienawiść, nacjonalizm i wojenną psychozę. Nie wrócił do Niemiec. Zamieszał w Szwajcarii, w Tessynie, tam również zmarł.

Dzisiaj mija 134. rocznica urodzin pisarza, laureata literackiej Nagrody Nobla za rok 1946. Z uzasadnienia jury otrzymał ją za „szlachetnie podniosłą i różnorodną poezję, która zawsze wyróżniała się świeżością natchnienia i rzadko spotykaną czystością ducha”.

Na zdjęciu: źródło w klasztorze w Maulbronn.

Cytowane fragmenty pochodzą z książki: Dzieciństwo czarodzieja (tłum. Ł. Jurasz-Dudzik i W. Dudzik, Sic! 2003)

Więcej
Translate »